Wesele po tajsku

Tajlandia

Kilka dni temu zostaliśmy zaproszeni na wesele córki jednej z nauczycielek pracujących w Gosi szkole. Co ciekawe, zaproszenie dostaliśmy 2 dni przez imprezą. Nie byłoby to problemem, gdyby nie mój brak butów. O eleganckich ubraniach to już nie wspomnę. Pyszczu, czyli bezpański pies, który mieszka na terenie naszego domku zjadł moje buty i przez jakiś czas wszędzie chodziłem boso. Szykowanie do wesela zaczęliśmy więc od przyspieszonych zakupów :).

Ubiór

Większość kobiet była ubrana elegancko. Królowały różowe i beżowe suknie. Faceci w ogóle nie przejęli się tym, że idą na wesele i przyszli w jeansach i t-shirtach. Dla nas hitem był ojciec pana młodego, który podczas przemowy miał na sobie stare, wytarte spodnie, za dużą koszulkę polo i sandały.

Jedzenie

Każdy stolik miał do wyboru takie same potrawy, ryż i sos chilli. Potrawy były bardzo dobre i typowo tajskie (np. ostra wieprzowina w sosie curry, czy krewetki z orzechami). Do tego były przekąski i sałatka z papai. Dania stały cały czas na stołach, nie było kelnerów i nikt nie donosił o określonych godzinach poszczególnych potraw. Jak komuś się coś skończyło, a chciał jeszcze, to szedł sam do kuchni i donosił sobie do stolika :).

Alkohol

Na każdym stoliku stała butelka tajskiej whisky Hong Thong, którą Tajowie piją z wodą gazowaną i lodem.  Nie wiemy, czy tak jest na każdym weselu, ale zauważyliśmy, że bardzo mało osób piło alkohol. Jeśli już to głównie mężczyźni.

IMG_0188

Prezenty

W Tajlandii panuje zwyczaj, że pieniądze na prezent dajemy w kopercie, w której dostaliśmy zaproszenie. Jest ona podpisana i para młoda zapisuje, kto ile dał, aby dać tyle samo, jeśli zostaną w przyszłości „odproszeni”. Dawanie kopert z pieniędzmi też wygląda zupełnie inaczej niż u nas. Para młoda podchodzi do każdego stolika, bierze koperty i wrzuca je do pudełka. Po wręczeniu koperty, każdy z gości otrzymuje drobny upominek (na weselu, na którym byliśmy były to przyozdobione kieliszki). Następnie fotograf robi każdej osobie zdjęcie z parą młodą i idą do następnego stolika. Przed weselem, Gosia próbowała dowiedzieć się od innych nauczycielek, ile średnio wynosi prezent dla młodych. Okazało się, że nauczycielki dają ok. 300 batów (30 zł), a tylko jedna da 1000 batów (100 zł), ponieważ Panna młoda to jej dalsza rodzina.

IMG_0179

Zabawa

Nie było tańców i zabaw, które na polskich weselach są bardzo popularne. Nie było też zespołu, czy wodzireja. Było za to karaoke i kto chciał mógł podejść i zaśpiewać. Wesele bardziej przypominało imieniny u cioci, na które goście przyszli się najeść i porozmawiać, a nie pobawić.

Osoby towarzyszące

Dokładnie nie wiemy, jak to wygląda, ale z tego co zaobserwowaliśmy to większość osób była bez osoby towarzyszącej. Ze szkoły Gosi tylko jeden nauczyciel przyszedł z żoną, reszta osób była sama. Próbowaliśmy się dowiedzieć, czy Gosia powinna przyjść sama, ale wszyscy mówili, że nas jako „farangów” to nie dotyczy i jak najbardziej jesteśmy zaproszeni oboje.

IMG_0202

Miejsce

Na Koh Phangan nie widzieliśmy żadnej typowej sali weselnej. Tajowie przeważnie organizują wesele w domu panny młodej. To, na którym byliśmy, było zorganizowane w szkole, ponieważ w domu państwa młodych nie było miejsca na tyle gości. Miejsce sprawdziło się naprawdę bardzo dobrze i bez problemu zmieściło się ponad 200 osób. Wesele rozpoczęło się ok. 18, a o 21 tylko przy kilku stolikach siedzieli jeszcze ludzie. Większość wyszła od razu po tym, jak dali parze młodej prezent. Z tego, co wiemy to para młoda organizowała jeszcze imprezę drugiego dnia, ale tylko dla najbliższej rodziny i przyjaciół.

Możliwość uczestniczenia w tajskim weselu była bardzo ciekawym przeżyciem. Jednak naszym zdaniem polskie, huczne wesela, wypełnione tańcami, zabawami i oczepinami są dużo fajniejsze :).

Cyfrowy nomada. Od prawie 4 lat pracuje zdalnie, z czego ponad połowę tego czasu spędził w podróży. Prowadzi software house Code Apps. Programista PHP współpracujący z wieloma firmami. Miłośnik Azji i ostrego jedzenia.