Co warto zobaczyć na wyspie Bohol

Filipiny

Podczas miesiąca na Filipinach odwiedziliśmy wyspy Cebu, Bohol, Panglao i Siquijor. Poniższy wpis jest pierwszym z serii wpisów o tym wspaniałym kraju, który zrobił na nas olbrzymie wrażenie. To tu m.in. pływaliśmy z rekinami i udało mi się zobaczyć w wodzie dzikiego żółwia.

Bohol to wyspa i prowincja w regionie Central Visayas. Możemy się na nią dostać promem z miasta Cebu City (wyspa Cebu) i Duamaguete (miasto Negros). Jeśli nie chcemy płynąć łódką możemy z Manili wziąć samolot. My mieliśmy lot z Kuala Lumpur do Cebu City, a na wyspę Bohol dostaliśmy się łódką. Rejs trwał ok. 2 godziny, a informacje o przewoźnikach i cenach możecie znaleźć na tej stronie: http://www.bohol.ph/article107.html.

Zatrzymaliśmy się w hostelu Staylite Park Bed and Breakfast, który jest 15 minut spacerem od portu. W hotelu wypożyczyliśmy na jeden dzień skuter, którym objechaliśmy poniższą trasę. Koszt wynajmu jest dość drogi (30-50 zł dziennie), ale warto chociaż na jeden dzień. Widoki po drodze rekompensują wysoką cenę.

Poniższy plan śmiało można zrobić jednego dnia, ale nic nie stoi na przeszkodzie zatrzymywać się po drodze i wymienione atrakcje rozłożyć sobie na 2 dni.

 

Las stworzony przez człowieka (Bilar Man-Made Forest)

Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy był przepiękny las. Ciągnie się on na ponad 2 kilometry i wyróżnia się tym, że wszystkie drzewa zostały posadzone przez jednego mężczyznę podczas II wojny światowej. Las znajduje się w mieście Carmen za miastem Loboc, przy drodze, która prowadzi do czekoladowych wzgórz.

 

Czekoladowe wzgórza

Najpopularniejsza atrakcja wyspy Bohol. Oczywiście nie licząc przepięknych plaż na wyspie Panglao, która jest połączona z Bohol dwoma mostami. Czekoladowe wzgórza to pasmo górskie, zbudowane z wapiennych wzgórz w kształcie stożków. Nazwa wzięła się od koloru, jakie mają góry podczas pory suchej (od lutego do maja). Podczas pory deszczowej góry są zielone. Na całym terenie znajduje się ponad 1200 kopców, które osiągają od 30 do nawet 100 metrów. Polecamy wszystkim, nawet osobom, które nie lubią trekkingów. Skuterem czy samochodem możecie podjechać pod sam punkt widokowy, wystarczy wejść po schodach na górę.

 

12716264_10207489577091728_5376967680108701734_o

 

Pola ryżowe, szkoły oraz cmentarze przy drodze

Kolejny punkt nie będzie opisywał konkretnego miejsce, a trzy ciekawe, które mijaliśmy po drodze. Widoki zapierają dech w piersiach. Gdyby nie owady, pewnie całą drogę jechalibyśmy z otwartymi buziami.

Pola ryżowe – Przez całą trasę rozciągają się przepiękne, zielone pola ryżowe, na których jest bardzo dużo strachów na ptaki. Widok jest niesamowity, warto się zatrzymać żeby zrobić zdjęcie.

20160218_134247
Cmentarze przy drodze – Na Filipinach ciekawostką są cmentarze, które można spotkać nawet na plaży. Kamienne bloki na trumny lub urny, ułożone jedna na drugiej można spotkać w wielu miejscach.

IMG_4282
Szkoły– Po drodze mijaliśmy wiele szkól i na części z nich wisiała informacja o możliwości wejścia i pobawienia się z dziećmi. Mali Filipińczycy są zaciekawieni turystami bardziej niż turyści nimi. Do tego mówią dobrze po angielsku i możemy porozmawiać z nimi o szkole i o tym, jak spędzają wolny czas.

 

Wiszący most bambusowy (Bamboo hanging Bridge)

Przeżycie „ekstramalne”. Możemy przejść na drugą stronę rzeki Loboc przez malutki mostek zbudowany z bambusa. Mimo wyglądu jest to bezpieczne. Most jest zabezpieczony grubymi metalowymi linami, które trzymają bambusowe deski. Most jest położony w mieście Tigbao. Wracając z czekoladowych wzgórz trzeba skręcić za stacją benzynową w prawo i jechać cały czas prosto. My mieliśmy problem, żeby tam trafić, ale wystarczy co jakiś czas kogoś spytać.

 

Zjazd na linie

Jest to atrakcja typowo turystyczna, ale myślę, że wielu osobom możę się spodobać. Miejsce nazywa się „Zipline ride” i tak samo jak rzeka i wiszący most znajdują się w rejonie Loboc. Miejsce to oferuje dwie atrakcje. Możemy przedostać się na drugą stronę rzeki w metalowej gondoli lub „przelecieć” przypięci do liny. My byliśmy umówieni z poznaną parą z Polski, więc musieliśmy zrezygnować, ale widoki były nieziemskie.

 

Rzeka Loboc (Loboc River)

Kolejnym miejscem jest rzeka, po której pływają łódki – restauracje. Kupując bilet dostajemy miejsce przy stole, a na środku łódki jest szwedzki stół z jedzeniem, napojami i owocami. Podczas całego rejsu gra muzyka na żywo. Mniej więcej w połowie trasy łódka podpływa do brzegu aby turyści mogli obejrzeć pokaz tańców ludowych. Sam rejs łódką przyjemny, ale jak dla nas za bardzo turystyczne miejsce. Drugi raz byśmy się tam nie wybrali 🙂

12764470_10207489577251732_2714860209423143054_o

 

 

Wyrakowate (Tarsier)

Tego miejsca nie można ominąć. Wyrakowate to małe ssaki zaliczane do małpiątek, które mają oczy prawie tak duże jak głowę. Stworzonka te osiągają rozmiar od 15 do 18 cm i gdyby nie przewodnik, które wie gdzie małpki przebywają, sami byśmy ich raczej nie znaleźli. Ciekawostkami jest to, że małpki mogą obrócić głowę o 180 stopni i mimo małych rozmiarów ciała mogą skoczyć nawet na odległość 6 metrów. Te małe stworzonka możemy spotkać w Indonezji oraz właśnie na Filipinach.

Chodząc po rezerwacie musimy być bardzo cicho oraz nie robić zdjęć z fleszem. Wystraszona małpiatka może popełnić samobójstwo skacząc z gałęzi lub uderzając głową o drzewo. Serio!

IMG_4324

To najciekawsze miejsca, które zwiedziliśmy podczas kilku dni na tej wyspie.

Cyfrowy nomada. Od prawie 4 lat pracuje zdalnie, z czego ponad połowę tego czasu spędził w podróży. Prowadzi software house Code Apps. Programista PHP współpracujący z wieloma firmami. Miłośnik Azji i ostrego jedzenia.