Tajskie jedzenie na ulicy

Podróże Tajlandia

Tajlandia słynie ze smacznej kuchni, aromatycznych przypraw i jedzenia na ulicach. Nieodłącznym elementem praktycznie każdej potrawy jest chilli. Bez tego ani rusz, potrawa zwyczajnie traci swój smak. Przynajmniej według niektórych Tajów. Przed naszą podróżą sporadycznie używałam chilli. Teraz… Może nie jestem smakoszem i nie dodaję papryczek do wszystkiego (tak jak Michał, który kocha je pod każdą postacią), ale coraz częściej jedzenie, bez chociaż odrobiny chilli, odczuwam jako niedoprawione. A to wszystko wina (albo zasługa) miłej Babci Tajki, u której często jemy obiady i, która za każdym razem pyta, czy chcę ostrą potrawę, czy nie. Jeśli odpowiadam, że nie, ma smutną minę i za chwilę pyta z nadzieją w głosie: „A little bit spicy,ok?”. I wtedy już nie mogę odmówić, po prostu nie mogę. Babcia Tajka tak mnie stopniowo przygotowywała do coraz ostrzejszych potraw, że się przekonałam do chilli :). Więcej o tej niesamowitej kobiecie innym razem, zasługuje na osobny wpis.

IMG_4634

Jedzenie na ulicach jest bardzo popularne zarówno wśród Tajów, jak i turystów. Zjeść można tanio, smacznie i to doskonała okazja do poznania lokalnej kultury kraju. Na początku przyjazdu do Tajlandii, podczas kilkudniowego pobytu w Bangkoku, jedzenie na ulicach nie urzekło nas w żaden sposób. Może mieliśmy pecha do miejsc, w którym go próbowaliśmy, nie wiem. Tak czy siak po wizycie w Bangkoku zostało uczucie rozczarowania… Aż do wizyty na targach nocnych na wyspie Koh Samui i bazarku z lokalnym jedzeniem na Koh Phangan. Jako, że jesteśmy teraz na Koh Phangan i zatrzymaliśmy się tu na trochę dłużej, na wyżej wspomnianym Pantip Market (w okolicach Thongsala) jesteśmy niemal codziennie.

IMG_4631

Większość potraw przygotowywana jest na naszych oczach i mamy wpływ na wybór dodatków i, oczywiście, ilości chilli. Do wyboru jest tyle potraw, że każdy znajdzie coś dla siebie. Uważajmy tylko na pięknie wyglądające szaszłyki z kurczaka – mogą się trafić same kości w panierce ;). Tajowie przykładają dużą wagę do wyglądu zewnętrznego. Nie tylko swojego, ale również wszystkiego, co ich otacza, w tym też jedzenia. A to, co wygląda przepysznie, wcale nie musi takie być.

IMG_4628

Co do reszty potraw nie mamy zastrzeżeń, a próbowaliśmy już większość z nich.

Przykładowe ceny jedzenia na Pantip Market (10 THB to ok. 1 zł):
– kurczak grillowany/w panierce na patyku – 10 THB,
– duża grillowana krewetka na patyku – 10 THB,
– grillowana kałamarnica – 10 thb,
– Pad Thai (smażone noodle z dodatkami) – 40 THB,
– Papaya/Mango Salad (raj na ziemii!) – 40 THB,
– Spring Roll – 1 szt. 10 THB,
– Noodle Soup – 30-40 THB,
– Tom Yum Soup – 50-80 THB,
– ryba grillowana, np. makrela – 40 THB,
– grillowana parówka na patyku (mówią, że to kiełbaska, ale do kiełbaski w naszym rozumieniu to jej daleko), różne smaki – 1 szt. 10 THB,
– shake owocowy (mistrzostwo świata!) – 20-30 THB, w zależności od ilości owoców.