kuala lumpur

Michał jutro wraca z Malezji. Pojechał po wizę edukacyjną do Penang i od teraz jest, teoretycznie, uczniem języka tajskiego, a praktycznie angielskiego. Już nie jest turystą, a legalnym uczniem tajskiego! Ale nie o Penang w tym wpisie. Trochę z innej, a może bardzo podobnej beczki (jakby to rzekł Taj: same same). Wszystko jest „same same”, ale właśnie w tym tkwi szkopuł, bo jest „...

W stolicy Malezji spędziliśmy cztery dni i myślę, że to wystarczający czas na zwiedzenie najważniejszych rzeczy w mieście. Tak, na zwiedzanie tyle starczy, ale na głębsze wniknięcie i dokładniejsze przyjrzenie się temu, co otacza dookoła, lokalnej kulturze to stanowczo za mało. Kuala Lumpur jest miastem, do którego bardzo chętnie wrócimy, żeby zobaczyć to, czego nie udało nam się przez te kilka dn...