Święta w Tajlandii

Tajlandia Życie w Tajlandii

To były nasze pierwsze Święta poza domem. Obawialiśmy się, że miną szybko i nawet ich nie poczujemy, bo jednak brak bliskich obok i palmy w słońcu zamiast choinek w śniegu burzą trochę wyobrażenie o naszym tradycyjnym polskim, pojmowaniu Świąt. Co prawda, słyszeliśmy, że w Polsce bardziej wiosna niż zima przyszła w grudniu, ale mimo wszystko – Wy mieliście smażonego karpia i pysznego śledzika, a my nie i tego cholernie zazdrościmy! Pomimo tych i innych braków, o dziwo Święta poczuliśmy bardzo i nawet  pierwszy raz w życiu podczas Wigilli miałam okazję siedzieć przy stole z niespodziewanym gościem. A nawet z dwoma :). Odwiedziła nas moja znajoma nauczycielka Tajka z córeczką i była nawet trochę wzruszona, że mamy taką wspaniałą tradycję i pomimo tego, że nie jesteśmy w swoim kraju kontynuujemy ją. Nie bardzo rozumiem, czemu mielibyśmy tego nie robić, ale.. tajskie myślenie jest często niezrozumiałe i po prostu trzeba je przyjąć chłodno, bez głębszego rozkminiania.

IMG_7067

Jeszcze większego klimatu całej kolacji nadał godzinny brak prądu. Na szczęście nauczeni doświadczeniem, że brak prądu jest częstym zjawiskiem zabezpieczyliśmy się kartonem świeczek, więc było całkiem klimatycznie. Po kolacji skontaktowaliśmy się z rodziną i przyjaciółmi  i wtedy trochę zatęskniliśmy… Na szczęście jest skype i wyjazd do innego kraju nie powoduje rzadkiego kontaktu tak jak kiedyś. U mnie nawet czasem idzie to w drugą stronę – z niektórymi osobami utrzymuję częstszy kontakt niż w Polsce. Jak widać to prawda, że jak się coś „traci” to zaczyna się to bardziej doceniać :).

IMG_7099

Pierwszy i drugi dzień Świąt spędziłam w pracy. Niestety Tajowie nie uznają Świąt Bożego Narodzenia jako dni wolnych od pracy. Co śmieszne, w większości są buddystami, więc ta tradycja jest im zupełnie nie po drodze, a jednak sklepy i ulice wypełnione są świecącymi ozdobami i sztucznymi choinkami. U mnie w szkole podobnie: impreza szkolna z okazji Świąt była tyle, że bez większej otoczki religijnej. Wystarczyły czapki mikołaja, trochę ozdób i wymiana prezentów – trzeba w końcu iść za zachodnimi trendami, głębszy kontekst można pominąć. Co by jednak nie mówić o Tajach i ich przykładaniu wagi do tego co zewnętrzne, a pomijaniu tego, co wewnątrz, bardzo fajnie zorganizowali świąteczną szkolną uroczystość. Garstka katolickich uczniów wystąpiła jako grupa „gospel”, były świąteczne konkursy, a na koniec Michał robił za Świętego Mikołaja, który przyjechał do uczniów ze szkoły na Koh Phangan specjalnie z dalekiej Polski. Wywołał on ogólne szaleństwo i było przy tym dużo śmiechu.

IMG_7184

Po wręczeniu prezentów przez Mikołaja były występy dzieciaków i kilka konkursów. Czas zleciał bardzo szybko i miło. Po szkole pojechaliśmy na plażę oddać się błogiemu lenistwu jak to na Święta przystało :).

IMG_7236

Drugi dzień Świąt u mnie w szkole odbył się równie ciekawie, bo połączony był z imprezą sylwestrową. Kilka dni wcześniej, ale ważne, że z pompą. W tym dniu nastąpiła wymiana prezentów przyniesionych przez dzieciaków i występy taneczne. I co najbardziej zaskakujące! Pierwszy raz od kiedy pracuję w tej szkole, uczniowie mogli przyjść ubrani dowolnie, bez mundurków i ustalonych przez szkołę kolorów przypadających na dany dzień tygodnia. To była dopiero rewia mody! Zobaczcie sami:

IMG_7250

IMG_7270

Święta dość egzotyczne, ale ciekawie spędzone. Jak to mawia moja babcia: będzie co opowiadać wnukom. Ha! Mam nadzieję, że Wam również Święta upłynęły przyjemnie i wesoło. Tak już trochę na zapas, ale życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze w nadchodzącym roku! Trzymajcie się ciepło!