Singapur – idealne państwo?

Singapur

To małe państwo-miasto położone na samym południu Półwyspu Malajskiego wydaje się być idealnym miejscem do zamieszkania na stałe. Jedno z najbogatszych państw na świecie, ze świetnie rozwijającą się gospodarką, bardzo niską stopą bezrobocia (mniej niż 3%), wysokim standardem życia mieszkańców, edukacją na wysokim poziomie, profesjonalną służbą zdrowia i niskimi podatkami. Żeby się jeszcze bardziej rozmarzyć, dorzucę do listy: wysokie zarobki, internet finansowany przez państwo, nieskazitelnie czyste ulice, prawie nieistniejącą przestępczość, świetnie rozbudowane metro, którym można dojechać praktycznie w każde miejsce w mieście i przepiękny park rozrywki.

934623_4928603848176_1427576279_n

Brzmi lepiej niż fajnie, ale nic się nie dzieje bez przyczyny. Taki a nie inny stan rzeczy wynika z bardzo surowego prawa, które (nie dla wszystkich krajów to takie oczywiste) jest stanowczo egzekwowane. Sprowadza się to do tego, że rzucenie papierka na ulicy, picie i jedzenie w metrze, żucie gumy (i już by było po mnie, bo nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez paczki gum w torebce), przechodzenie na czerwonym świetle (też miałabym kłopoty) wiążą się z wysoką karą grzywny. Za niszczenie mienia publicznego może Cię spotkać nawet kara chłosty… Prostytucja jest legalna. Za homoseksualizm pójdziesz do więzienia… O jakichkolwiek akcjach z narkotykami nie wspomnę, bo za to grozi kara śmierci (podobnie jak w Tajlandii, czy Malezji). Krótko mówiąc Singapur to państwo zakazów. Gdzie się człowiek nie ruszy, tam jakaś tabliczka z zakazem. Jak żyć? 😀

1002412_4928562007130_997427432_n

A co na to mieszkańcy? Na pierwszy rzut oka miałoby się wrażenie, że to kwestia zastraszania i ograniczania wolności jednostki. Jednak państwo działa w taki a nie inny sposób, a ludzie nie wyglądają na zestresowanych i obserwowanych na każdym kroku, czy aby właśnie w tym momencie nie popełniają jakiegoś wykroczenia. Każdy ma zapewnione życie na odpowiednim poziomie, nie ma na co narzekać. Wystarczy dostosować się do pewnych zasad i tyle.

Nas to państwo urzekło. Ok, oprócz cen. One nas przeraziły! W porównaniu do Tajlandii, Malezji czy Indonezji o niebo wyższe, nie na nasz budżet na dłuższą wycieczkę, ale w dwa dni też można sporo zwiedzić ;).