Raz dwa z Bangkoku na Koh Phangan

Tajlandia

Dostajemy od Was sporo wiadomości z pytaniem, jak dostać się z Bangkoku na Koh Phangan. Nie chcemy robić tu za wielkich przewodników, bo tak jak już wcześniej pisaliśmy punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i jednemu odpowiada bardziej pociąg, a drugiemu autobus, więc przedstawimy krótko wybrane opcje transportu do nas na wyspę i sobie wybierzecie według uznania. Na początek najważniejsza informacja: z Bangkoku na Koh Phangan jest ok. 800 km drogi, więc nastawcie się z góry na dłuższą wyprawę :).

Wariantów dostania się na wyspę jest sporo. Jak przejdziecie się do pierwszej lepszej agencji w Bangkoku, to zasypie Was ofertami, więc możecie sobie w nich poprzebierać albo polegać na naszej opinii :). Zaczynamy:

1. Samolot + taxi + prom – to na pewno najwygodniejsza, najszybsza, ale i najdroższa opcja. Można trafić na promocje lotnicze, ale z reguły termin macie ściśle ustalony, więc trzeba brać co jest, a bilety średnio kosztują 300 – 600 zł w jedną stronę. Z Bangkoku możecie polecieć linią Bangkok Airways na Koh Samui, stamtąd wziąć taxi do portu (20 – 25 zł) i prom na Koh Phangan (ok. 25 zł). Ostatni prom z Koh Samui wypływa o 18! Inne przewoźniki to Nok Air i Air Asia. One latają pomiędzy Bangkokiem a Surat Thani. Z Surat Thani na Koh Phangan możecie się dostać najpierw autobusem, a potem promem. Koszt w sumie ok. 50 – 60 zł. My jeszcze nie lecieliśmy z Bangkoku samolotem, ale odwiedzający nas znajomi lecieli i sobie chwalą. Wszystko zależy od tego, jakim czasem, a przede wszystkim budżetem dysponujecie.

2. Autobus rządowy + prom – to według nas najlepsza opcja. Autobus wyjeżdża z południowego dworca autobusowego w Bangkoku o 19, jedzie całą noc i o 7 rano pakuje się razem z turystami do promu :). Na Koh Phangan jesteście ok. 10:30. Bilet zawierający przejazd busem, promem, kolację, śniadanie, kawkę i herbatkę kosztuje 85 zł. Miejsca sporo, można się położyć, jest klimatyzacja, ale to akurat, według nas, minus. Dobrze, że są koce do przykrycia, bo człowiek w takich warunkach może zamarznąć :). Jedyny minus autobusu rządowego jest taki, że nie można zrobić wcześniejszej rezerwacji przez internet, czy telefon. Trzeba się pofatygować do kasy na dworcu i tam kupić bilet. Jeśli macie czas w Bangkoku można podjechać i kupić go wcześniej, gorzej jak chcecie kupić przed samym odjazdem – wtedy może się okazać, że biletów brak i trzeba kombinować inaczej.

3. Pociąg + autobus + prom – to też dobry wybór, ale dla osób, które lubią przygody i mogą poświęcić kilka godzin w tą czy w tamtą (raczej kilka godzin opóźnienia), bo pociągi kursują różnie i może się okazać, że nie wyrobicie się na zaplanowany prom i trzeba będzie czekać na kolejny. To oczywiście pechowa sytuacja, ale trzeba mieć ją na uwadze :). Jeśli wybierzecie to połączenie na wyspę, to polecamy pociąg nocny. Koniecznie weźcie sobie przedział z wiatrakiem, bo te z klimatyzacją to jakaś Antarktyda. Bilety wynoszą ok. 70-100 zł w jedną stronę. Najlepiej kupić wcześniej przez internet, bo zwłaszcza w wysokim sezonie sprzedają się, jak ciepłe bułeczki. Link do rezerwacji biletów: http://www.thailandtrainticket.com/

4. Autobus + katamaran –  działa na podobnej zasadzie, jak autobus rządowy. Sprawdzona firma, z rezerwacją przez internet: http://www.lomprayah.com/. Bilety nieco droższe, bo 130 – 135 zł w jedną stronę, ale dla osób, które chcą mieć wszystko wcześniej zaklepane, to idealny wybór.

5. Autobusy + prom – to opcja na szybko i bliżej nieokreślona, bo przesiadek autobusowych możecie mieć 2 albo 5. Czas dojazdu też jest orientacyjnie podawany, bo nikt do końca nie wie, gdzie i kiedy będzie trzeba się przesiąść. Bilety możecie kupić w pierwszej lepszej agencji turystycznej (najtańsze na Khao San Road) i zaczynają się już od 50 zł, ale trzeba się liczyć z tym, że będziecie przerzucani z busa do busa z krótszymi lub dłuższymi przystankami :). Jeśli bierzecie opcję nocną, to pilnujcie swoich rzeczy. Wiemy, że to banał, ale czasem się o nim zapomina. My tak głupio ufamy ludziom, bo wszyscy w Tajlandii tacy uśmiechnięci i kochani, a nie wiedzieć kiedy zniknęły nam pieniądze z plecaka. Oczywiście nasza głupota, bo powinniśmy trzymać wszystko przy sobie, ale zaufaliśmy i położyliśmy plecak pod siedzenie, a rano spotkała nas niemiła niespodzianka. Także korzystajcie z tych opcji, jak macie czas i cierpliwość, zaoszczędzicie też parę bahtów, ale nie ufajcie za bardzo ludziom, którzy z Wami jadą.

To tyle. Jak będziecie mieć jeszcze jakieś pytania na temat dojazdu na wyspę, to walcie śmiało! Miłego dnia!