Podróże i praca przez internet

Praca w podróży

Pracuję zdalnie już od jakiegoś czasu. Na początku z domu, a teraz podróżując po Azji. Rozwój internetu sprawił, że coraz więcej osób może pracować praktycznie z dowolnego miejsca na świecie, wystarczy dostęp do internetu. Postanowiłem zebrać swoje przemyślenia odnośnie pracy zdalnej z drugiego końca świata :).

W hamaku na plaży

IMG_2187

Dużo osób myśli, że tak wygląda praca zdalna podczas podróży. Oczywiście prawdy w tym mało. Z hamaków bardzo łatwo się spada, a piasek dostaje się wszędzie, nie tylko do laptopa. Ciągle się przemieszczając, jesteśmy zmuszeni pracować w różnych miejscach i nie zawsze jest wygodnie tak, jak przy odpowiednim biurku i krześle biurowym. W większości przypadków nasze stanowisko pracy to małe, niewygodne krzesła, stoliki nocne lub po prostu własne kolana. Kiedy tylko jest taka możliwość szukamy miejsca w knajpach typu McDonald’s czy Starbucks (Starbucks jest najlepszym miejscem do pracy; mają darmowy internet, wygodne fotele i dobrą kawę). Jeśli takich luksusów brak (co się bardzo często zdarza) pracujemy na podłodze na lotnisku, czy stacji kolejowej. Najważniejsze, aby znaleźć działającą wtyczkę do prądu, reszta to marny szczegół.

Dostęp do internetu

Zawsze przed wyborem miejsca tymczasowego zamieszkania, staramy się dowiedzieć, czy jest tam jakikolwiek dostęp do internetu. Brzmi kosmicznie, ale o ile w dużych miastach nie ma z tym problemu, w małych miasteczkach, czy na wyspach różnie bywa.

Czytając o dostępie do internetu w danym miejscu, warto przyjrzeć się również, jak wygląda sprawa internetu mobilnego. My w Tajlandii kupiliśmy modem, który doładowujemy za ok 80 zł co miesiąc i mamy bardzo dobrej jakości internet wszędzie, gdzie jesteśmy. Modem jest wielkości małego mydła i nie potrzebuje żadnych kabli. Wystarczy go naładować i mamy WiFi. Super sprawa w nagłych sprawach lub jeśli np. chcemy iść na wycieczkę, a czekamy na ważnego maila. Wsadzamy urządzenie do plecaka i mamy WiFi w telefonie.

Kopie zapasowe

Warto o nich pamiętać. Podróżując jesteśmy narażeni na wiele rzeczy: od kradzieży po nagłą ulewę. Nasz laptop to tylko sprzęt, prędzej czy później się popsuje. Tak samo wygląda sytuacja ze wszystkimi dyskami, kartami pamięci czy stickami. Chyba nie wyobrażacie sobie sytuacji, że po roku podróży ktoś kradnie Wam laptopa i tracicie wszystkie zdjęcia? Jest masa programów do robienia kopii zapasowych, które przechowywane są na serwerach, a nie na naszym laptopie. Ja używam Google Drive i Dropboxa. Na Drive trzymam wszystkie projekty, dokumenty i zdjęcia. Mam wykupione 100 GB miejsca za $4.99 miesięcznie. Nieduża cena za bezpieczeństwo wszystkich moich plików. Dropboxa używam do plików związanych z pracą. Efektywne i darmowe narzędzie, polecam.

Przewidywanie sytuacji

Ogromnym plusem pracy zdalnej jest to, że większość pracodawców oczekuje rezultatów, a nie bycia dostępnym w godz. 8-16. Podróżując musimy przewidywać pewne rzeczy i w głowie mieć zawsze zapas czasowy na dane zlecenie. Bo to, że wykupimy miejsce w pociągu z gniazdkiem do prądu, które nie będzie działać, czy 15 minut przed mega ważnym deadline wysiądzie prąd w całej dzielnicy to rzeczy, które mogą się zdarzyć częściej niż myślicie. Szczególnie w Tajlandii :). Planujmy wszystko z małym zapasem czasowym. Wiem, że piszę teraz o oczywistych rzeczach, ale bardzo łatwo o tym zapomnieć. Zwłaszcza wtedy, gdy za oknem mamy białą plażę z błękitną wodą, a temperatura sięga 40 stopni.

Wykorzystuj każdą okazję, aby coś zrobić

IMG_3365

Każdy dzień, który teoretycznie możesz wykorzystać jako wolny, to doskonała okazja, aby coś zrobić. Nie samą pracą człowiek żyje, ale skoro zdecydowaliśmy się łączyć podróżowanie z pracą, musimy patrzeć na to trochę inaczej. Jak pisałem wcześniej, nie wszystko da się zaplanować. Jest taka sama szansa, że będziemy musieli zawalić dzień w podróży, jak i w domu. Wystarczy, że sąsiad zaleje nasze mieszkanie – nie mamy na to wpływu. Jeśli na ten dzień, w którym „mam wolne” nie mamy zaplanowanej żadnej wycieczki i wiem, że będę mógł pracować to po prostu to robię. Pracuję w weekendy i święta. Dzięki temu, możemy pozwolić sobie na podróżowanie lub na dłuższe wycieczki np. w środku tygodnia, korzystając z ładnej pogody i promocji lotniczych. Bilety w godzinach nocnych lub nad ranem są przeważnie sporo tańsze, a na lotniskach (przynajmniej tych większych) zawsze znajdzie się jakaś wolna wtyczka do prądu :).

Cyfrowy nomada. Od prawie 4 lat pracuje zdalnie, z czego ponad połowę tego czasu spędził w podróży. Prowadzi software house Code Apps. Programista PHP współpracujący z wieloma firmami. Miłośnik Azji i ostrego jedzenia.