Pierwsze kroki w Malezji – Kuala Lumpur

Malezja

Michał jutro wraca z Malezji. Pojechał po wizę edukacyjną do Penang i od teraz jest, teoretycznie, uczniem języka tajskiego, a praktycznie angielskiego. Już nie jest turystą, a legalnym uczniem tajskiego! Ale nie o Penang w tym wpisie. Trochę z innej, a może bardzo podobnej beczki (jakby to rzekł Taj: same same). Wszystko jest „same same”, ale właśnie w tym tkwi szkopuł, bo jest „same same but… different”. Otóż przenosimy się na chwilę do Malezji, ale nie do Penang – do Kuala Lumpur.

Kuala Lumpur kojarzone jest na pewno z najwyższymi na świecie bliźniaczymi wieżami Petronas Tower. Są ogrooomne i robią wrażenie, więc nic dziwnego. Jednak my od czasu pobytu w stolicy Malezji będziemy kojarzyć to miasto z mieszanką wielu kultur, zapachów i, oczywiście, z pysznym jedzeniem. Indyjską dzielnicę i tamtejsze potrawy trudno przebić. Petaling Street, czyli Chinatown z pełnią kolorów i bazarami z szeroko rozumianą tandetą też. I również to wymyślne jedzenie, które zamawiasz na ślepo, bo trudno określić, czy to warzywo, mięso, owoc albo jeszcze inne pełzające coś. Pomimo zgiełku ulic, niewyobrażalnej ilości trąbiących skuterów na drogach i nieprzyjemnych zapachów w tych mniej biznesowych miejscach miasta, Kuala Lumpur jest piękne i z chęcią tam jeszcze wrócimy. W przeciwieństwie, na przykład, do Dżakarty – stolicy Indonezji.

IMG_3670

IMG_3437

IMG_3648

IMG_3520

IMG_3511

IMG_3395

IMG_3401IMG_3653

IMG_3596

f

a