Nie takie tajskie duchy straszne, jak je malują

Życie w Tajlandii

Po przyjściu do szkoły zauważyłam, że na porannym apelu nie ma jednej z nauczycielek angielskiego. Teraz, oprócz mnie, zatrudnione są jeszcze dwie Tajki – nauczycielki angielskiego i przyznam, że jeśli nie ma ich w pracy, to nie mam za bardzo, z kim porozmawiać :). Zdziwiona zapytałam, czy coś się stało, że jedna z nich nie przyszła, bo nic wcześniej nie mówiła, że ma jej nie być. Usłyszałam odpowiedź: „Musiała się pomodlić i złożyć dary duchom, bo w nocy miała zły sen”. Trochę mnie to zaskoczyło i jedyne, co z siebie wydusiłam to: „Aha”. Myślałam, że zaspała lub poszła do lekarza… Nawet na myśl mi nie przyszło, że to przez duchy. Jak widać, powody nieobecności w pracy mogą być różne :).

IMG_2846

Tajowie wierzą w duchy oraz mocno ufają temu, że jak będą właściwie postępować, to dobro do nich wróci. Tłumaczą sobie wiele codziennych spraw siłami nadprzyrodzonymi, znakami od sił wyższych, osób zmarłych itp. Nie jestem znawcą w tych tematach i nie chcę nikogo wprowadzić w błąd rozważaniami teoretycznymi (zanudzić też Was nie chcę), więc podam po prostu przykłady z życia wzięte prosto z tajskiej szkoły :).

Któregoś dnia, podczas przerwy obiadowej, jedna z nauczycielek była wyraźnie zdenerwowana. W trakcie rozmów przy stole dostrzec można było współczucie i zrozumienie ze strony innych (chociażby w postaci charakterystycznego dla Tajów podniesienia do góry nosa). Jak się potem okazało, cała nerwowa sytuacja spowodowana była tym, że w trakcie sprzątania sali z uczniami wspomniana nauczycielka poczuła, jakby ktoś po niej chodził i naciskał mocno na plecy. Nie myślcie sobie, że to był ból pleców – nic z tych rzeczy! Ona czuła, że to jej niedawno zmarły wujek po niej chodzi w celu przypomnienia o sobie. Teraz jej zadaniem jest zastanowienie się nad tym, w jaki sposób może przynieść spokój jego duszy, aby już więcej o sobie nie przypominał w taki, czy inny sposób. Teraz za każdym razem, jak mnie zabolą plecy muszę pomyśleć, czyja to sprawka!

To jak, gotowi na następne spotkanie z duchami? 🙂

IMG_3253

Jedna z nauczycielek od angielskiego nie przyszła któregoś dnia do szkoły. Zadzwoniłam do niej, żeby spytać, czy pojawi się później, bo miałyśmy prowadzić razem lekcje. Powiedziała, że postara się być jak najszybciej, ale nie wie, ile czasu jej się zejdzie, bo stawia właśnie kapliczkę przy domkach, które wynajmuje turystom. Yyyy. Chwila zdziwienia. Cisza. „Aha, rozumiem. Ok, to jakby coś to sama poprowadzę zajęcia, nie spiesz się”. Nieco zdziwiona wróciłam na lekcje. Po jej powrocie (ciekawa jak diabli) poprosiłam, żeby opowiedziała, co się wydarzyło rano. Dowiedziałam się, że Tajowie mieszkający w sąsiedztwie jej domków, skarżyli się, że w jednym z nich (uwaga, uwaga!) przemykają przez okna różne postacie i twierdzą, że to duchy zmarłych, którzy nie mogą znaleźć swojego miejsca w świecie. Nauczycielka wystraszyła się i następnego dnia zamówiła dwie kapliczki. Aby przepędzić duchy pojawiające się w domkach, musiała jeszcze „przywitać” je godnie jedzeniem i piciem. Dlatego spóźniła się do pracy – wraz z rodziną i towarzyszącym im mnichem „święcili” kapliczki.

Często przy domach Tajów  można zobaczyć właśnie takie kapliczki. Teraz już wiem, że nie służą one wyłącznie rytualnym modłom, ale mają również wyższy cel – są schronieniem dla okolicznych duchów. Składane są tam dary w postaci kadzidełek, jedzenia i picia. W szkole, w której uczę, też jest kapliczka z darami, a co niektórzy jeszcze z nich korzystają. I jak widać poniżej nie muszą to być duchy!

2014-02-07 10.33.15